Sklepy z używanymi rzeczami w Holandii to odpowiedź na współczesny konsumpcjonizm, czy może jest to jego druga – bardziej akceptowana – twarz?

Pamiętam dobrze czasy, kiedy w domu wszystkie śmieci lądowały do jednego wora. Prąd oszczędzało się z powodu przerw w dostawie, a wodę tylko dlatego, ze matka groziła, że będzie trzeba dorzucić się do rachunku. 

Nikt z nas nie myślał o środowisku. Dla nas środowiskiem było drzewo za oknem. Dzisiaj jest inaczej. Część ludzi myśli świadomie o swoim wpływie na planetę, inni noszą swoje kubki do McDonald’s bo tak jest modnie, a reszta dalej wrzuca śmieci do jednego worka.

Zanim jednak postanowisz kupić sobie elektryczną Teslę może jest coś co mógłbyś zrobić wcześniej. Zacząć np. używać szczoteczki do zębów zrobionej z bambusa i włosia z dzika, albo myć głowę wodą z mąką żytnią zamiast szamponu. Albo mam inny pomysł – może spróbuj ograniczyć swój konsumpcjonizm.

Brak kontroli nad zakupami

Czasy są teraz takie, że większość z nas nie kontroluje swoich zakupów. Kupujemy tyle na ile pozwala nam budżet, a jeśli nie pozwala to zadłużamy się. Zamawiamy kolejne buty choć w poprzednio kupionych nie zdążyła się zetrzeć podeszwa. W głowie już wydajemy następną wypłatę. No powiedz, gdzie zamierzasz spędzić następną niedzielę? Czy aby nie w centrum handlowym?

Drugie życie dla twoich rupieci

Często refleksja „co zrobić z tym gratem” pojawia się w momencie, gdy w mieszkaniu jest potrzebne miejsce na nową rzecz. Jeżeli coś jest względnie nowe to oczywiście można sprzedać to na internetach, ale co zrobić jeżeli wstyd jest zaproponować cenę, a pomysł żeby zostawić to pod śmietnikiem nie przyszedł ci do głowy?  

Odpowiedzią na ten problem są sklepy z używanymi rzeczami. Jeżeli mieszkasz w Holandii możesz kojarzyć je choćby pod nazwą „Het goed”. Ostrzegam jednak, że nie dostaniesz za swoje przedmioty ani centa. Tak więc możesz przestać zastanawiać się ile zarobisz.

Każdy z tych sklepów wyznacza dzień kiedy można przynosić fanty. Często oferują również darmowy odbiór żebyś się przypadkiem nie zmęczył. 

W Holandii sklepy z używanymi rzeczami mogą być dofinansowywane przez gminy i zatrudnią osoby, które miały problem ze znalezieniem stałej pracy. Taka społeczna inicjatywa. 

Przejdź się do takiego miejsca w dzień wolny, a zobaczysz Holendrów buszujących w starociach. Jedni przeglądają płyty z muzyką, filmy, czy książki, drudzy wybierają nową-starą sofę do salonu. Wybór zresztą jest nie mały, tylko ilość kopii oczywiście ograniczona, dlatego kto pierwszy ten lepszy.

Nie jest to dla nich nic wstydliwego, że kupują używane rzeczy.  Co więcej widać, że niektórym kupującym sprawia to ogromną frajdę. Pytanie jakie się nasuwa to czy robią to ze swojego skąpstwa, czy z zamiłowania do używanych rzeczy (mając na uwadze ich bzika na punkcie pchlich targów).

To jednak tylko ciekawostka

Byłabym naiwna myśląc, że te kilka sklepów rozwiąże problemy ekologiczne związane z masowym zakupoholizmem świata. To bardzo nierówna walka bo podążamy za modą, której nie uświadczymy w rzeczach z drugiej ręki. Poza tym dla wielu ludzi jest to wyjście jak kupować jeszcze więcej wydając mniej.

Comments are closed.