Koniec roku to czas takich podsumowań i planów na kolejny rok. Wielu ludzi uważa, że to totalna bzdura bo dlaczego to właśnie nowy rok ma być wyznacznikiem zmian.

Pytanie, czy potrafisz efektywnie realizować cele bez określenia ich w czasie?Jeśli tak to brawo, ale ja nie potrafię. U mnie postanowienia noworoczne nie są tworzone na zasadzie zaczynam dietę od pierwszego i od pierwszego będę też dobrym człowiekiem. Nie. To jest lista rzeczy, które chce zrealizować i daje sobie na to rok.

Podcastu posłuchasz tez w:
APPLE PODCAST | GOOGLE PODCAST | SPOTIFY | YOUTUBE

Polecam zrobić sobie rownież podsumowanie zeszłego roku. Co realnie pchnęliśmy do przodu. I to nie jest nic złego, że coś nam nie wychodzi albo, że zmieniają się nam priorytety bo tak później powstają podcasty jak nie zostałam bokserką.

W skrócie nie nauczyłam się języka holenderskiego i nie jestem fit laseczką, ale uczę się szyć na maszynie i nagrywam podcasty. Tadam.  A o planach na 2021 Wam jeszcze nie powiem, ale mam zamiar inwestować w siebie. Ale nie w botoksy i cycki, tylko w tą stronę bardziej edukacyjną. Dobra koniec. Przechodzimy do tematu podcastu.

Nie oglądam filmów z partnerem

Jak robimy sobie romantyczne wieczory z Arturem to zawsze zaczynamy od filmu. I tu jest problem bo ciężko jest znaleźć film który zadowoliłby jego, ale nie zanudził mnie. Ja nie potrafię zainteresować się filmami w których ludzie strzelają do siebie, albo takimi durnymi do kwadratu komediami, gdzie ktoś na kogoś zwymiotuje  i wszyscy się śmieją.

Artur z kolei nie lubi komedii romantycznych, ani musicali, ani filmów międzynarodowych. W sensie amerykańskie są okej, ale już włączę kino francuskie albo hiszpańskie to po chwili zaczyna się nudzić. I dyskretnie łapie za telefon żeby sprawdzić czy przypadkiem nie dostał wiadomości, że jest super potrzebny w pracy. 

Słabe sceny filmowe

W dodatku niektóre sceny w filmach są dyskwalifukajce w naszych oczach z automatu. Po wysłuchaniu tego podcastu, już żadnego filmu nie obejrzycie bez szukania jego słabych stron. Dla mnie są to sceny, które odrzucają film, nawet jeżeli grałby w nim Leonardo Dicaprio. I nie przedłużajmy przechodzimy do sedna. 

Rozmowy przez telefon w filmach często wyglądają głupio

Punkty numer jeden. Rozmowy przez telefon. Zauważyliście zwłaszcza w zagranicznych filmach, że oni dzwonią do siebie i np. “Cześć Phil, spotykamy się dzisiaj o 16? Jasne” i się rozłączają.

Po pierwsze żadnego pożegnania to do zobaczenia, czy kocham cię, albo pocałuj mnie w dupke. Cokolwiek. Oni się rozłączają bez pożegnania. I jeszcze w wielu filmach zauważyłam, że oni nie uzgadniają gdzie się spotykają a później tadam są w tym samym miejscu.

No nie ma na świecie osoby, z którą umawiałabym się całe życie w jednym miejscu i domyślnie wiadomo gdzie. No ale może w świecie filmowym jest inaczej. I jeszcze zawsze mają do siebie numer telefonu. Ja nie wiem jak wy, ale ja mam może około 30 kontaktów w swoim telefonie a oni mają nawet numer do piekarza!

Oni ciągle na siebie wpadają. To musi być przeznaczenie

Punkt drugi. Praktyka stosowana najczęściej w komediach romantycznych. Ludzie – którzy się w sobie podkochują, albo rozstają, albo myślą o sobie – wpadają na siebie. Najgorzej. To jest dla mnie koniec filmu. Zero zaskoczenia, bez kitu.

No jak już z nim zerwała to po co na niego wpada. Od dobrego filmu wymagam więcej. Zaskocz mnie.

Co innego jakby pokazali, że ona to planuje. Bo która z nas nie planowała chociaż raz w życiu wyprawy w okolice, gdzie można spotkać tego jedynego? Przy okazji nakładając najlepsze ciuszki. Ale to, że spotykamy w sklepie, w którym nigdy normalnie nie robimy zakupów kogoś kto normalnie mieszka na drugim końcu kraju to, to jest słaba fabuła.

Wszędzie te kwiaty

Po trzecie. Kiedy dziewczyna wraca do domu, a tam czeka na nią cały pokój w kwiatach. Umówmy się, takie rzeczy też nie spotykają nas na co dzień. Raz w życiu zdażyło mi się spać w płatkach róż.

Trzeba było doliczyć jeszcze pościel, bo się te płatki wtarły w tą pościel, ale czego się nie robi dla uczuć? Wracając do pokoju w kwiatach. To skąd oni mają klucze? I dlaczego te klucze leżą w doniczkach albo pod wycieraczką i wszyscy o tym wiedzą. Klucze pod wycieraczką zostawiało się 30 lat temu na wsiach, kiedy to również nie trzeba było chować rowerów na noc do garażu i człowiek się nie bał łazić po ciemku.

Szarża przez lotnisko, na którym nie ma ochrony

Albo scena na lotniskach, kiedy ona ma samolot za godzinę, a on właśnie zrozumiał, że ją kocha i biegnie zatrzymać samolot. Jest niewidzialny, przebiega przez ochronę, w ostateczności nie wpuszczą go na pokład.

Ale wtedy jest kolejna moja ulubiona serialowa scena kiedy on wraca już smutny i wtedy potyka się o nią! Jest szczęśliwe zakończenie. Po co była ta cała drama. Albo ona dzwoni do niego na tym lotnisku i mówi, że nie odleciała i on się rozgląda i objawia się mu ona. Wpadają sobie w ramiona i pocałunkom nie ma końca.

Kupowanie mieszkania bez wiedzy partnera

Wczoraj oglądałam jakiś serial (tylko nie każ mi szukać tytułu bo ja nie mam głowy do tytułów) i tam ojciec bez zgody matki kupił dzieciakowi auto! A i takie rzeczy dzieją się rownież w polskich serialach, w jednym ostatnio ktoś kupił mieszkanie w sekrecie przed swoją narzeczoną.

Dobra w sekrecie to można sobie kupić gacie w związku. Ale jakieś inwestycje na boku, albo diamenty dla kochanek. Skąd oni mają takie fundusze się pytam. No nie zaskoczyłoby was gdyby się dzisiaj okazało, że wasz partner ma pół miliona złotych oszczędności. Myślę, że bardziej realne byłoby pół miliona długu.

Robienie dramy podczas zrywania

Albo zrywanie ze sobą z hukiem. W sensie przy ludziach i najczęściej w restauracjach. A w prawdziwym życiu? W wielu przypadkach to się dowiadujemy albo smsem, albo ktoś znika z naszego życia w ciszy.

Pewnie zrywałaś już z kimś w swoim życiu i bądź szczera ile razy zrobiłaś dramę w miejscu pełnym ludzi? Ja nigdy z nikim nie zrywałam, ale zakładam, że nie zrobiłabym dramy w McDoland i nie oblała gościa Milk Shake’m.

Spanie z nałożonym makijażem

Kobiety w filmach często budzą się w pełnym makijażu. I ja później ja muszę tłumaczyć mojemu mężowi dlaczego ja nie wyglądam tak cudnie z rana. Dlaczego nie mam takiej jednolitej cery i dlaczego mam takie małe oczy. I tłumacze mu, że to te permanentne makijaże, a weź wytłumacz facetowi co to jest permanentny makijaż. Nie mam wytłumaczenia na to, że lubię się położyć czysta do łóżka.

Albo jak w filmach parki zaczynają dzień namiętnym pocałunkiem po przebudzeniu. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego to może być niekomfortowe. Albo sceny seksu, tam wszystko jest takie namiętne i tam nikt nie sprząta po. Tylko w filmach robi się to tak, że się zasypia wtulonym w swoje ramiona. Tam wróżki sprzątają i nikt nie chodzi siku.

Brakuje mi takich małych detali życiowych

A wiecie czego ludzie nie robią w filmach? Nie czekają aż się woda na herbatę zagotuje, nie kichają niespodziewanie i nic im nie wpada do oka.

Wkurza mnie, że filmy są takie przewidywalne, dlatego częściej płacze na reklamach z Lidla. Ale poważnie holenderskie reklamy w okresie świątecznym zwłaszcza to wyciskacze łez. Jakby ktoś postawił sobie za cel wygranie statuetki Oskara w kategorii – dramat.

Narzeczony na niby

Bardzo często wykorzystywanym motywem w filmach jest ten w którym przyprowadza się do domu rodzinnego fejkowego narzeczonego. Czyli jakiegoś znajomego co ma odgrywać naszego partnera.

A to z różnych powodów, bo brak szczęścia w miłości i nie można sobie nikogo znaleźć na dłużej. Albo ktoś lubi otwarte związki i nie chce mieć nikogo na dłużej. Ktoś boi się, że rodzice nie zaakceptują tego, że ma się partnera tej samej płci albo o innym kolorze skóry.

Tylko pytanie po co? Mamy 2021 rok i w większości ci którzy oglądają te filmy wiedzą, że można mieć 30 lat i nie mieć partnera, że ten partner może być tej samej płci, że można nie mieć dzieci.

W takim razie co oglądam

Ja chyba najbardziej lubię zagadkowe dramaty. W życiu nie obejrzałam od początku do końca filmu z kategorii science-fiction. Ale przyznaje się, że oglądam polskie seriale z serii tasiemcowatych.

Tam można znaleźć troszeczkę science-fiction. Oglądam “M jak miłość”. Po co? Bawi mnie jak tam się co chwile okazuje, że ktoś nie jest czyimś ojcem, albo że ktoś komuś grozi.

Ja nie wiem w moim nudnym życiu to co najwyżej szef nie chce mi dać podwyżki, a jedynym szaleństwem na jakie sobie pozwalam to wybór tego do jakiej restauracji idziemy w moje urodziny.

Scenarzyści naprawdę zaskakują coraz bardziej. Oglądam również “Przyjaciółki”, czyli ten serial gdzie gra Socha i pani Liszowska. I tam te dziewczyny przez jeden sezon mają więcej przygód niż ja przez 33 lata. I te seriale są super bo nie trzeba za bardzo myśleć przy ich oglądaniu bo możesz jak w przypadku Klanu ominąć 2 tysiące odcinków i dalej mniej więcej wiedzieć o co tam chodzi.

Comments are closed.